Pierwszy zakres – najcięższy lekki trening.

Tekst ten powstaje na podstawie własnych, kilkusezonowych doświadczeń, ale też obserwacji treningów innych biegaczy. Nieprzypadkowo piszę go właśnie teraz – zima to okres, kiedy budujemy swoją kondycję. Stare biegowe prawidło mówi, że dobrze przepracowana zima daje szybkie bieganie na cały rok. Kondycja, czyli w dużej mierze wytrzymałość tlenowa, a jeśli wytrzymałość tlenowa to właśnie tytułowy pierwszy zakres.

Co to takiego? W bardzo dużym skrócie dla niewtajemniczonych, zakresy to strefy (zasadniczo strefy tętna), w których trenujemy.

Wyróżniamy trzy zakresy, przy czym pierwszy jest najlżejszy. Nie wdając się w szczegóły poszczególnych stref, można powiedzieć, że pierwszy zakres to bieg spokojny, na niskiej intensywności, trochę szybszy niż trucht, bieg w tempie konwersacyjnym, kiedy bez zadyszki możemy mówić pełnymi zdaniami. Jeśli chodzi o nazewnictwo, pierwszy zakres to m. in. OWB1 (Ogólna Wytrzymałość Biegowa), BS (Bieg Spokojny), BC1 (Bieg Ciągły) lub Easy Run.

Skoro taki easy i najlżejszy, to dlaczego najtrudniejszy?

Zimowa pora nie sprzyja szybkiemu bieganiu – śnieg i lód pod stopami, nad głową opady śniegu, śniegu z deszczem lub samego zimnego deszczu. Nawet jeśli zima jest łagodna, to często wdychamy mroźne powietrze, nieułatwiające szybkiego treningu lub walczymy z silnym wiatrem. Teoretycznie powinno to nam pomóc w stosowaniu spokojnego biegu, budowaniu solidnej bazy tlenowej, budowaniu wytrzymałości na wysiłek – bieganie w pierwszym zakresie sprawia, że w sezonie wolniej się męczymy.

Pies pogrzebany jest w tym, że nie potrafimy wolno biegać (każdy względem swojej miary), a przynajmniej nie tak wolno, jak wymagałaby od nas definicja OWB1.

Właśnie zimą kończymy okres roztrenowania, wracamy do treningów, przygotowujemy się do wiosennych startów i powinniśmy to robić spokojnie i z głową.

I głowa jest często słabym elementem. Ambicjonalne podejście nie pozwala nam biegać poniżej możliwości. Jeśli do tego dodać pamięć mięśniową, która jest gdzieś w nas głęboko zapisana i ma zarejestrowane szybsze tempo sprzed kilku, czy kilkunastu tygodni, to zrobienie efektywnego spokojnego biegu graniczy z cudem. Nogi po prostu chcą rwać do przodu, jak było to jeszcze późną jesienią. Niestety (albo na szczęście) nie pozwala na to wydolność, kłopoty z oddychaniem i zadyszka – tak, tu pamięć mięśniowa nie działa 😉

W efekcie bieg jest wolniejszy, ale za to na wysokim tętnie, a niestety, nie o to chodzi – wciąż za szybko.

I co, tak łatwo wykonać Easy Run? Teoretycznie to tylko jogging, ale w praktyce zaliczam podstawowe błędy podczas każdego wprowadzenia w nowy sezon i chyba nie znam nawet osoby, która takich błędów nie popełnia. Kto by pomyślał, że najwolniejszy bieg może być tak trudny do wykonania…

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.