Mój pierwszy World Marathon Majors – informacje praktyczne

Właśnie ruszyły zapisy do udziału w kolejnym biegu World Marathon Majors – największych biegów na dystansie 42, 195 km na świecie.

W 2018 roku startowałem w stolicy Berlinie. Był to mój pierwszy maraton z “wielkiej szóstki” Majors. Możliwość uczestnictwa w choćby jednym z biegów tej serii nie tylko ekscytuje każdego maratończyka, ale może też przerazić swoim ogromem i przysporzyć sporo niepotrzebnego stresu związanego z logistyką, zamiast skupienia się wyłącznie na aspekcie sportowym. Sam byłem przerażony wielkością tego wydarzenia. W głowie miałem wiele pytań: najpierw odnośnie rejestracji, później odbioru pakietu i przede wszystkim dnia startu (Jak wcześnie stawić się w strefie zawodników? Co z depozytem? Czy nie zabłądzę? Czy się nie pomylę? Czy po kontrolach zostanę wpuszczony na czas do swojej strefy startowej? Gdzie i jak spotkam się z najbliższymi skoro startuje tu ok. 45 tys. Osób?). Byłem też ciekawy na jaki wydatek muszę się przygotować, mimo iż w realizacji celów pieniądze grają trzeciorzędną rolę. Szukałem interesujących mnie informacji, niestety na próżno. W Internecie znalazłem co prawda kilka relacji, jednak dotyczyły one osobistych przeżyć blogerów, nie wyjaśniały tych niby prostych lecz bardzo ważnych spraw technicznych. Postanowiłem więc na podstawie moich doświadczeń napisać swego rodzaju poradnik o tym, jak wyglądają największe imprezy biegowe świata od kuchni. Mam nadzieję, że przyda się to komuś, kto właśnie postanowił zmierzyć się z “Majorem” a Berlin Marathon nadaje się ku temu idealnie.

Gwoli wyjaśnienia – Abott World Marathon Majors to sześć najbardziej prestiżowych maratonów globu. Tokio, Boston, Londyn, Berlin, Chicago i Nowy Jork. Można powiedzieć, że jest to coś w rodzaju Pucharu Świata w biegach. Każde z tych miast przyciąga światową elitę. Wygrana daje nie tylko czek na pokaźną sumę pieniędzy, ale przede wszystkim zasłużone miejsce w kartach historii. O serii AWMM marzą również setki tysięcy amatorów, co czyni te biegi największymi na świecie. Limity i obostrzenia pozwalają na udział tylko niewielkiej (stosunkowo) grupie osób, więc przebiegnięcie ponad 42 kilometrów wydaje się być dziecinnie proste w porównaniu z dostaniem się do jednego z najbardziej renomowanych maratonów na świecie! Zatem…

Jak w ogóle dostać się na listę zawodników?

Po około miesiącu od danego biegu, na jego oficjalnej stronie ruszają zapisy do kolejnej edycji (tak, do tych maratonów zapisujemy się w niemal rocznym wyprzedzeniem a termin zapisów jest bardzo krótki, dlatego warto na bieżąco śledzić te informacje!). Przystępujemy do rejestracji, która jest trochę bardziej rozszerzona niż w przypadku “zwykłych” biegów, przyda się też choćby minimalna znajomość j. angielskiego. Istnieją trzy podstawowe ścieżki rejestracji. Osoby spełniający odpowiednie wyniki (minima) mogą skorzystać z opcji dla szybkich biegaczy. Limity są jednak wyśrubowane (przykładowo kryteria dla berlińskiego maratonu to czasy poniżej 2h45′ dla mężczyzn w wieku 18-44 l., 2h55′ w wieku 45-59 l. a dla kobiet odpowiednio poniżej 3h i 3h20′. Czasy dla kategorii 60+ to maksymalnie 3h25′ dla panów i 4h10′ dla kobiet). Każdy z “Majorów” ma własne kryteria, jednak wszędzie są one bardzo wysokie, jednak nawet jeśli je spełniamy to i tak nie gwarantują nam udziału jeśli zgłosi się duża ilość zawodników z jeszcze lepszymi rezultatami niż nasz. Bardzo ważna kwestią jest to, że musimy legitymować się odpowiednim wynikiem nie starszym niż 2 lata, oraz zarejestrowanym w certyfikowanym biegu.

Druga opcja to tzw. “ballot”, czyli udział w loterii-losowaniu pakietu startowego. Jest to najpopularniejsza droga, by stanąć na starcie upragnionego biegu. Jedyne na co musimy liczyć to duuużo szczęścia. Po losowaniu dostajemy maila z gratulacjami lub odmową i zaproszeniem do zbierania pieniędzy na cele charytatywne. I to jest właśnie trzecia możliwość na udział w maratonie. Zachęcamy do zbiórki pieniędzy na instytucje wyznaczone przez organizatorów – ci, którym uda się zebrać dużą kwotę dostają “wilczy bilet”.

Są jeszcze tzw. Tour operatorzy oferujący gwarantowane pakiety startowe – mamy wtedy zapewniony udział w biegu i, w zależności od oferowanej opcji, transport, hotel, wyżywienie. Ale UWAGA! Bierzmy pod uwagę tylko oficjalnych partnerów biegu! Sprawdzajmy te firmy na stronach organizatorów!

Jeśli już wybraliśmy opcję, którą jesteśmy zainteresowani – wypełniamy zgłoszenie. Oprócz podania podstawowych danych wypełniamy też kilkustronicową ankietę (tak jest w przypadku Berlina), w której odpowiadamy na pytania dotyczące np. naszego stanu zdrowia, przebytych chorób własnych i w rodzinie, nałogach, częstotliwości treningów itp. Wybieramy też dodatki, jakie nas interesują, np. rodzaj pamiątkowej koszulki, zdjęcia, ubezpieczenie, grawer medalu, masaż czy opcja depozytu lub ponczo (o tym w dalszej części). Wszystko oczywiście dodatkowo płatne. W przypadku Berlin Marathon pieniądze pobierane są od razu z naszego konta. “Goły” pakiet startowy ok. 110 EUR, zaznaczając wszystkie dodatkowe opcje możemy bez problemu osiągnąć ponad dwukrotność tej kwoty. W przypadku, jeśli nie zostaniemy wylosowani w loterii pieniądze są zwracane na nasze konto. Jeśli chodzi o inne maratony to ceny samych pakietów zaczynają się od niecałych 400 zł (Tokio) do prawie 1300 zł (Nowy Jork). Cena pakietu Londyńskiego dla obywateli z zagranicy zależna jest od tour operatora i może znacznie przewyższać tę nowojorską.

Dostaliśmy się! I co dalej?

Jak najszybciej szukamy hotelu. Bazy noclegowe są duże, jednak nie są z gumy, dlatego warto szybko znaleźć dogodną lokalizację. Tak duże miasta charakteryzują się bardzo dobrą komunikacją miejską, dlatego nawet jeśli będziemy mieszkać kilka kilometrów od miejsca startu to nie będzie to duży problem. Miasteczko biegaczy zlokalizowane jest najczęściej blisko jakiejś większej, przesiadkowej stacji metra lub naziemnej kolei. Dobrze, gdybyśmy też mieszkali niedaleko podobnej stacji. O ile jeśli nie przeszkadza nam łóżko w pokoju 10-osobowym ze wspólną łazienką, to musimy jednak liczyć się ze sporym wydatkiem na nocleg. Nie oszukujmy się – biegi te rozgrywane są w największych i najdroższych metropoliach. Za 3 noce płaciłem ok. 1300 zł, bez śniadań. Po podaniu daty maratonu hotele dodatkowo podwyższają ceny na ten weekend, dlatego moja rada – pokój rezerwujemy od razu po poznaniu daty biegu, nawet zanim się zapiszemy. Najwyżej, w przypadku braku szczęścia w losowaniu, anulujemy rezerwację.

Następnie… TRENUJEMY. Mamy kilka miesięcy na solidne przygotowanie się do imprezy, która może być naszą życiową. Nie stresujemy się brakiem jakichkolwiek informacji od organizatora. Te otrzymamy dopiero na około trzy tygodnie przed startem. Na mailu wyląduje nasza karta startowa z numerem i wszystkimi potrzebnymi do odbioru pakietu informacjami.

Weekend startowy – jesteśmy na miejscu, idziemy na Expo!

Zarówno na naszej karcie startowej, jak i na oficjalnych stronach organizatorów znajdziemy dokładny adres expo, godziny otwarcia oraz harmonogram. W Internecie dodatkowo dostępne będą mapy dojazdu oraz nazwy najbliższych przystanków czy stacji. Na miejscu wielu wolontariuszy rozdających mapy poglądowe po Targach. Jest też naprawdę dużo znaków i strzałek. Krótko mówiąc – nie można zabłądzić, ale… jeśli z kimś jesteśmy to możemy się zgubić. Ludzi jest naprawdę mnóstwo, przecież to bieg na ponad 40 tysięcy osób a większość z nich nie przyjechała tu sama. W dodatku przy wejściu jesteśmy na chwilę rozdzielani, by przechodząc przez specjalną bramkę wolontariusz założył nam na przegub specjalną opaskę. Przez cały maratoński weekend nie możemy jej ściągać – od teraz to właśnie ona (a nie numer startowy) jest dla nas przepustką do wszystkich miejsc przeznaczonych dla zawodników. Na próżno szukać “okienka” nad którym widnieje przedział numerów, który został nam przydzielony. Nasz numer odbierzemy w każdym z dostępnych stanowisk. Po okazaniu dowodu tożsamości ze zdjęciem oraz karty startowej (wydrukowanej lub dostępnej w smartfonie w postaci kodu QRR) nasz numer startowy jest po prostu drukowany. Nastawmy się psychicznie na spore kolejki, które jednak przesuwają się dość sprawnie (najdłuższa kolejka w jakiej stałem, i to dość długo, była po pamiątkową koszulkę – jest to dodatkowo płatna opcja). Samo Expo to mnóstwo, jeszcze raz powtarzam, mnóstwo stoisk z jeszcze większą ilością atrakcji i można tam stracić dużo więcej energii niż podczas samego maratonu. 🙂 Jeśli ktoś to lubi, dozna tu prawdziwego szaleństwa – takiej ilości rzeczy, jak na expo World Marathon Majors nie znajdziecie chyba nigdzie.

Wróćmy do poradnika – dzień startu.

Trzeba się przygotować na jeszcze wcześniejszą pobudkę niż przed mniejszymi maratonami. O ile transport komunikacją miejską w kierunku miasteczka zawodników nie powinien przysporzyć problemów (dostajemy mapy wejść do miasteczka, wskazówki na których stacjach wysiąść i którędy najsprawniej się przemieścić do tychże wejść), to pamiętajmy że musimy pilnować czasu. Weźmy pod uwagę, że każdy biegacz wchodzący do zamkniętej strefy jest sprawdzany, co może generować kolejki (akurat w Berlinie było tak dużo wejść, że się to nie zdarzyło). Poza tym musimy ściśle przestrzegać harmonogramu – do miasteczka zawodników jesteśmy wpuszczani tylko do określonej godziny. To samo tyczy się wejścia do odpowiednich stref startowych. Co się stanie, jeśli się spóźnimy? Szczerze mówiąc tego nie wiem, ale chyba nie warto ryzykować dyskwalifikacji z imprezy z takiego głupiego powodu.

Jeszcze raz powtórzę, wszystko jest bardzo dobrze oznaczone, w razie potrzeby wolontariusze wskażą gdzie trzeba iść.

Depozyt i ponczo.

Parę akapitów wyżej wspomniałem o wyborze ponczo podczas rejestracji. Jest to rodzaj pamiątkowego płaszcza-peleryny, którego dostaniemy po biegu aby się ogrzać. BARDZO WAŻNĄ RZECZĄ, o której trzeba pamiętać jest to, że wtedy korzystanie z depozytu nam NIE przysługuje! Na bieg idziemy zatem ubrani już w stroju, w którym będziemy biec. Zabieramy ze sobą oczywiście tylko niezbędne rzeczy – nigdzie nie będziemy mogli nic przechować.

OK. Po biegu nie zmarzniemy w ponczo, a co przed?

Ubieramy się na cebulkę, zakładając na strój startowy np. stare dresy, bluzę, czy rozciągnięty już sweter, który zalegał nam w szafie. Wszystko możemy z siebie zdjąć, oczekując na start w strefie (a w tych dalszych może to “trochę” potrwać). Z ubraniami się żegnamy, wyrzucamy je bądź zostawiamy gdzieś z boku. Wolontariusze je pozbierają, a po segregacji odzież trafi do potrzebujących.

Start oczywiście odbywa się falowo. W pakiecie dostaliśmy agendę, w której było napisane, w jakim przedziale czasowym prawdopodobnie dotrzemy do linii startu.

Teraz rozkoszuj się biegiem, walcz, przeżywaj, chłoń każdy kilometr aż do samej mety, za którą…

No właśnie, za którą po prostu będziesz wiedział w którą stronę iść. Po pierwsze znamy już całe miasteczko biegaczy, po drugie wolontariusze będą nam wskazywać gdzie iść właściwie aż do samego wyjścia.

Czy bliscy będą mogli z nami być? Jak spotkać się w tak ogromnym tłumie?

Do miasteczka biegaczy wstęp mają wyłącznie zawodnicy, więc zarówno przed jak i bezpośrednio po biegu nie ma szans na wspólne spędzenie czasu, życzenie powodzenia, gratulacje itp. Ciekawym rozwiązaniem jest za to specjalnie wydzielone miejsce spotkań – obszar, na którym stoją tabliczki z literami, ustawione alfabetycznie. Znajomi, czy rodzina mogą czekać na nas pod pierwszą literą naszego nazwiska 🙂

W okolicach startu i mety, przy trasie, jest taki tłum kibiców, że pewnie ciężko będzie się w ogóle zobaczyć – ale można próbować. Mimo dużych względów bezpieczeństwa, kibice oczywiście są dopuszczeni dość blisko.

To chyba wszystko. Chociaż World Marathon Majors to przeogromna impreza, to naprawdę ciężko się w niej nie odnaleźć. Pamiętajcie, że przyjeżdżają tam ludzie z całego świata i organizatorzy dbają, by obsługa maratonu była perfekcyjna i czytelna dla każdego. Różni się oczywiście od mniejszych biegów, ale nie bez powodu podkreślałem rolę wolontariuszy. Jest ich rzeczywiście dużo i kierują nas w odpowiednie miejsce. Jeśli będziemy przestrzegać ram czasowych to wszystko będzie dobrze.

Jeśli zastanawiałeś się nad startem w jednym z biegów “Wielkiej Szóstki”, to według mnie nie ma na co czekać!

Powodzenia!

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.