Wózek do biegania Thule Glide 2 – recenzja.

Szukając wózka biegowego starałem się uzyskać jak najwięcej informacji o modelach dostępnych na rynku. Planując taki zakup, musimy rozważyć wiele czynników, które po złożeniu w całość dadzą nam pełny obraz, który konkretnie jogger będzie w naszym przypadku idealnym rozwiązaniem. Każdy biegacz może mieć przecież różne preferencje dotyczące samego biegania.

Niestety, poza krótkimi prezentacjami na YouTube, mało jest w Internecie opisów tego typu wózków. O obszernych, konkretnych i rzetelnych opisach nawet nie wspomnę. Na próżno szukać takich rzeczy (naprawdę próbowałem!). Dlatego postanowiłem to zmienić i obszernie zrecenzować wózek, na który się zdecydowałem.

Być może komuś, kto zastanawia się nad bieganiem wraz ze swoją pociechą ten tekst pomoże dokonać wyboru i przekona lub odrzuci od tego modelu. Jeśli pomogę, dajcie znać tu lub na moim Facebooku. Przed Państwem wózek Glide 2 od Thule!

Thule Glide 2 w pełnej okazałości

Czuję, że na początku tej recenzji mam wręcz obowiązek napisać, iż Thule Glide 2 jest wózkiem bezkompromisowym. Stworzony do biegania i… tylko biegania. Dlaczego? Spacerując z dzieckiem w “miejskiej dżungli” bardzo doceniam niewielkie rozmiary i możliwości dużej zwrotności wózka. Często przecież trzeba wjechać w wąską sklepową alejkę, czy manewrować między stolikami w restauracji. W takich sytuacjach powyższe cechy są nieocenionym atutem.

Thule Glide 2 jest długi, posiada duże tylne, szeroko rozstawione koła a przednie nie jest skrętne. Jak teraz wspomnę wiele zwykłych, codziennych sytuacji, w których właśnie te rzeczy potrafiłyby uprzykrzyć życie to utwierdzam się w przekonaniu, że Glide 2 to bardzo dobry pojazd, ale jako drugi wózek w domu, przeznaczony właśnie do aktywności fizycznej.

Patrząc na powyższe zdjęcie, chyba na pierwszy rzut oka widać, że ten wózek jest zaprojektowany maksymalnie z myślą o bieganiu. Włączając w to również, a nawet przede wszystkim, szybkie bieganie. Napisałbym nawet, że sylwetka tego joggera jest tak dynamiczna, że nawet stojący w miejscu wydaje się być szybszy niż inne, będące już w ruchu. 😉

Tyle słowem wstępu. Czas na konkrety, które podzieliłem na kilka kategorii.

Pierwsze wrażenie:

Rozpakowując Thule Glide 2, słowo “duży” i “wielki” odmieniłem chyba przez wszystkie przypadki. 😉 Pompowane, szprychowe 18-calowe koła (przednie 16-calowe), szeroki rozstaw tylnej osi (prawie 69 cm) i przede wszystkim jego długość robią wrażenie. Zwłaszcza na osobie, która wcześniej nie miała do czynienia na żywo z wózkiem biegowym, a jedynie jak ja, z gondolową spacerówką kompaktowych rozmiarów.

Przy całej swej okazałości, Thule Glide 2 jest jednocześnie lekką (10,8 kg) i aerodynamiczną konstrukcją, którą intuicyjnie rozkłada się i składa za pomocą jednej ręki. Widać od razu dużą dbałość o szczegóły i solidność wykonania.

Składanie i rozkładanie:

Skoro mamy już rozpakowany wózek, wypadałoby go przystosować do jazdy. Jak już wcześniej wspomniałem, rozkładanie całej konstrukcji jest bardzo łatwe i wystarczy do tego jedna ręka.

Odchylając podnóżek, widzimy błękitny uchwyt-“rączkę”, którą wystarczy odbezpieczyć i przekręcić a wózek właściwie sam się rozkłada.

Ukryta “rączka” służąca do składania i rozkładania wózka.

By przymocować tylne koła, należy po prostu wcisnąć błękitny przycisk w centralnej ich części a sworzeń włożyć w odpowiednie miejsce. Wszystko na zasadzie “klik-klik”. Przednie koło natomiast, podobnie jak w rowerze, wkłada się w widelec i zabezpiecza “kluczykiem”.

Mocowanie tylnego i przedniego koła.

Analogicznie należy postępować chcąc złożyć wózek (np. do transportu). Po złożeniu jogger przyjmuje postać walizki na kołach, którą możemy ciągnąć a po całkowitym wyjęciu kół przybiera całkiem niewielkie rozmiary.

Thule Glide 2 po złożeniu.

Bezpieczeństwo:

Kwestia priorytetowa – bezpieczeństwo. Zarówno dziecka, jak i nasze. A jak bezpieczeństwo, to HAMULCE. Pod nogą umiejscowiony jest hamulec postojowy, który zapobiega staczaniu się wózka. Zarówno blokowanie, jak i zwolnienie blokady nie wymaga od nas schylania się, a hamulec działa naprawdę pewnie i mocno. Drugim zabezpieczeniem jest hamulec typu twist centralnie umieszczony w rączce. Bardzo przydatny np. na zbiegach, kiedy nie chcemy by wózek zbyt ciągnął nas do przodu, lub po prostu wtedy, kiedy musimy zwolnić lub szybko zahamować. Siła tego hamulca jest zależna od tego, jak bardzo odchylimy rączkę. Trzeci typ zabezpieczenia to parciany pasek, który zaczepiamy o nadgarstek. W ten sposób mamy pewność, że wózek nam nie ucieknie.

Systemy hamowania. U góry hamulec typu twist i pasek na nadgarstek, na dole hamulec nożny.

Do zapewnienia bezpiecznej jazdy dziecku służą 5-punktowe, regulowane pasy bezpieczeństwa, zapewniające trzymanie z każdej strony. A dla lepszej widoczności jogger posiada dyskretne elementy odblaskowe (na felgach i wzdłuż daszka).

Miękko wyściełane wnętrze fotelika oraz 5-punktowe pasy bezpieczeństwa.

Wygoda dziecka:

Nie byłoby długich wybiegań bez zapewnienia odpowiedniej wygody dziecku. Na zdjęciu powyżej widać miękko wyściełane wnętrze fotelika, zapewniające komfort małemu pasażerowi.

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest bezstopniowe rozkładanie oparcia. Znaczy to tyle, że oparcie możemy ustawić w dowolnym położeniu a zakres regulacji jest naprawdę duży (od pozycji pleców bliskiej pionu, aż po prawie całkowicie położenie). O wygodzie regulacji może świadczyć to, że można ją przeprowadzić w biegu, choć w ten sposób o wiele łatwiej się oparcie kładzie niż podnosi.

Skrajne (i pośrednia) warianty rozłożenia oparcia.

Niewątpliwą wygodą dla małego pasażera tego joggera jest również bardzo szeroki zakres regulacji daszka, który ma za zadanie osłonić przed deszczem, wiatrem czy słońcem. Jak widać poniżej, dostępnych jest aż 5 podstawowych stopni jego regulacji.

Daszek można regulować naprawdę w szerokim zakresie!

Gdyby jednak to jeszcze było za mało, w poszyciu ukryty jest zamek błyskawiczny, po którego otwarciu ukazuje nam się jeszcze jeden panel, tym razem z siateczki, który pozwala jeszcze bardziej zasłonić wnętrze wózka, jednocześnie wentylując jego wnętrze.

Thule wprowadziło też ciekawe rozwiązanie, osłonę można odpiąć od konstrukcji wózka, dzięki czemu cały daszek może powędrować do przodu.

Po odpięciu daszka, możemy nim całkowicie osłonić siedzisko z przodu (na zdjęciu nie jest to ujęte)

Jedyne, czego mi brakuje, to rozkładany do pozycji poziomej podnóżek. Nóżki dziecka podczas snu mogłyby swobodnie leżeć i odpoczywać. Bez tego cały czas wiszą. W mojej opinii to duży minus. Nie spotkałem jednak wózka do biegania, który miałby taką możliwość.

Wygoda rodzica:

Nie tylko dziecko będące w środku, ale również osoba pchająca wózek powinna mieć (i ma!) zapewniony komfort użytkowania tego pojazdu podczas biegu.

Dzięki temu, że jogger jest długi, a rączka jest również w sporej odległości od tylnej osi, mamy zapewnione bardzo dużo przestrzeni na nogi. To istotna, a może pomijana przy kupnie wózka informacja, ale nikt podczas biegu, stawiając długie kroki, nie chciałby się potknąć o koło wózka lub hamulec postojowy.

Jeśli już wspomniałem o rączce, warto o niej napisać trochę więcej. To przecież element, z którym mamy styczność przez cały czas trwania biegu/spaceru.

Uchwyt powleczony jest miłą w dotyku gąbką, która sprawia wrażenie trwałej (o jej trwałości ciężko mi się wypowiedzieć, mając za sobą dopiero ok. 200 km z tym wózkiem).

Bardzo ważnym elementem, który nie wiedzieć czemu posiada mało joggerów, jest regulowana wysokość rączki. Funkcja bardzo przydatna, jeśli wózek chce użytkować oboje rodziców, a jest między nimi różnica wzrostu. Wciskając błękitne przyciski po bokach, każdy dopasuje wysokość uchwytu tak, aby zapewnić sobie wygodne prowadzenie. Według mnie takie “szczegóły” składają się na wygodę i funkcjonalność dobrego wózka. To my powinniśmy mieć możliwość dopasować go do nas, a nie odwrotnie.

Jeśli miałbym się doszukiwać mankamentów tego elementu, wskazałbym na zbyt blisko poprowadzone linki hamulca typu twist. Zaznaczam jednak, że to trochę naciągane szukanie wad.

Regulacja rączki to wciąż nieoczywisty element wśród innych producentów.

Funkcje użytkowe:

W tej kategorii chcę napisać o elementach, które ogólnie poprawiają “ergonomię pracy” z Thule Glide 2. Pierwszą rzeczą są schowki.

Największym i najbardziej pojemnym schowkiem jest ten znajdujący się na dole, pod fotelikiem. “Bagażnik” ten wykonany jest z mocnego materiału i nie posiada przykrycia. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, patrząc przez pryzmat tego, że Glide 2 ma być przecież stosowany głównie w biegu, a tu łatwość i szybkość dostępu do przewożonych na dole przedmiotów jest wręcz wskazana. Ten duży schowek przymocowany jest do ramy za pomocą uchwytów i rzepów (z tyłu). Rzepy są mocne, ale zdarzyło mi się, że się odpięły. Fakt, miałem wtedy ze sobą kilka przedmiotów, takich jak: prawie pełna puszka mleka, dwie buteleczki z wodą, kocyk, telefon i trochę to ważyło. Po poprawce bagażu i rozmieszczeniu go na całej powierzchni schowka problem zniknął. Nie pojawiłby się wcale, jeśli tylne mocowanie torby również było na haczyki i tu mógłbym postawić mały minus.

Kolejny, też dość duży schowek, umiejscowiony jest za oparciem wózka. Jest on wykonany z mocnej siateczki. Jego pojemność określiłbym jako średnią (wielkość na całej powierzchni oparcia), jednak raczej na niewielkie, “elastyczne” przedmioty. Można tu schować np. kurtkę czy cienki kocyk.

Dwa niewielkie schowki, a raczej kieszonki są też w środku wózka po bokach siedziska. Nadają się idealnie na drobiazgi dla maluszka. Ja chowam w nich klucze, ale mój syn jeszcze nie jest zainteresowany tymi kieszeniami. 😉

Na zdjęciach widać duży dolny bagażnik, oraz mniejszy w oparciu. Widoczne też jest okienko wentylacyjne w “budzie” (zamknięte i otwarte), o którym poniżej.

Kolejną rzeczą, po schowkach, są okienka w “budzie” wózka. Jedno z nich, nazwałbym je – wentylacyjne, widać doskonale na zdjęciu powyżej. Jest to duże, pokryte siatką okienko przepuszczające powietrze. Przydatne w ciepłe dni.

Na uwagę zasługuje mocowanie materiałowej “okiennicy”. Nie jest zrobione ani na zamek błyskawiczny, ani na rzepy, ale na rogach wszyte są magnesy. Spuszczając zasłonkę, właściwie sama się zamyka, wręcz przykleja na zasadzie przyciągania magnetycznego. Dzięki temu równie łatwe jest odsłanianie “lufciku” a zwinięty materiał bezproblemowo wpychamy w kieszonkę do tego przystosowaną.

Drugie okienko znajduje się w daszku i jest pokryte folią, więc na dobrą sprawę może być odsłonięte nawet przy padającym deszczu. Świetnie sprawdza się do podglądania, co aktualnie robi nasz maluszek. Mi, póki co, służy do kontrolowania, czy syn zasnął lub czy już się obudził 😉 I robię to delikatnie unosząc przód wózka, nawet za bardzo nie zwalniając przy tym. 🙂

“Szyberdach” umożliwiający podglądanie wnętrza wózka.

Prowadzenie:

I tym sposobem mogę dojść do clue całego tego tekstu, czyli do prowadzenia.

Od kiedy tylko dowiedziałem się, że zostanę tatą, wiedziałem że będę biegał z dzieckiem i chciałem to robić jak najszybciej (w sensie najwcześniej TEŻ 😉 ), jednocześnie po pierwszych spacerach bałem się każdej nierówności, ale po pierwszej próbie biegania z Thule Glide 2 uczucie tego strachu minęło dosłownie po kilkudziesięciu metrach! Duże koła i wyczuwalna amortyzacja (nie za miękka) od razu sprawiły, że nabrałem zaufanie do tego pojazdu. Później już było tylko lepiej.

Podstawową kwestią jest odpowiednie ciśnienie w oponach (wartości podane są w instrukcji) oraz wyregulowanie przedniego koła, inaczej wózek nie będzie prowadził się idealnie do przodu. Biegnąc i prowadząc go jedną ręką od razu to wyczujemy.

//Regulacja odbywa się na zasadzie kręcenia śrubokrętem dwóch malutkich elementów w widelcu przedniego koła. Trzeba to robić na wyczucie i metodą prób i błędów, jednak kiedy już raz zrobimy to dobrze to właściwie nie będzie potrzeby korekty. Ja do idealnego ustawienia doszedłem po trzech próbach.//

Szerokość Glide 2 daje poczucie pewności prowadzenia. W połączeniu z nisko umiejscowionym środkiem ciężkości nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ten wózek mógłby się przewrócić.

Wózek wyważony jest tak dobrze, że łuki i większość zakrętów pokonuje bez odrywania przedniego koła (i to prowadząc jedną ręką!), natomiast do tych nieco ostrzejszych potrzebne jest jego uniesienie. Nie sprawia to jednak najmniejszych kłopotów. Tylko do naprawdę ciasnych skrętów potrzeba złapać uchwyt do prowadzenia oburącz (jeśli normalnie ktoś biega “z jednej ręki”).

Zaskakiwać może to, że po przyzwyczajeniu do tego typu biegania, tylko nieznacznie nasze tempo będzie odbiegać od tego, jakie “kręcimy” bez joggera. Oczywiście pomijam bieg pod wiatr w niesprzyjających warunkach, bo tu wózek siłą rzeczy zadziała jak hamujący żagiel, niemniej jednak opory toczenia w Glide 2 są minimalne.

Całość powoduje, że ten model to prawdziwa strzała, w dodatku niezwykle wygodna w prowadzeniu. Nic dziwnego, że dzierży tytuł jednego z najlepszych wózków do biegania.

//Zaznaczam, że nie testowałem tego modelu poza asfaltem, więc na ten temat nie mogę niestety się wypowiedzieć.//

Wyposażenie dodatkowe:

Thule Glide 2 można doposażyć w dodatkowe elementy, takie jak:

  • folia/osłona przeciwdeszczowa
  • moskitiera
  • pałąk
  • adapter do fotelika samochodowego
  • śpiworek
  • tacka
  • uchwyt na bidon

Osobiście posiadam uchwyt na bidon (jest niezwykle przydatny i nie wyobrażam sobie, abym go nie miał), osłonę przeciwdeszczową, a pisząc tę recenzję czekam na śpiworek (postaram się dodać odpowiednie zdjęcie).

Uchwyt na bidon to wg mnie “must have” przy kompletowaniu wózka. Trzyma się pewnie, jest nie do ruszenia.
Osłona przeciwdeszczowa może się przydać w każdym momencie.

//Sam wózek, jak i większość z elementów wyposażenia dodatkowego, można nabyć w dobrych sklepach z artykułami dziecięcymi, natomiast WSZYSTKIE potrzebne rzeczy i sam pojazd znajdziecie bezpośrednio u oficjalnego dystrybutora Thule w Polsce, czyli Scandinavian Baby. Często właśnie tam są najniższe ceny na rynku (sprawdziłem osobiście). //

Dziękuję i zapraszam do moich innych tekstów. Życzę miłego biegania z dziećmi, bo… #NoParentsIsLimited! 🙂

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.