Biegać jak nayerbany.

O właściwościach kawy, jej wpływie na nasz organizm a także na trening (również biegowy) napisano już bardzo dużo. I nie ma się co dziwić, wg. badań prawie 80% ludzi regularnie sięga po ten napój. Artykułów, czy wzmianek na jej temat w kontekście zależności na linii “mała czarna” a bieganie jest wiele. Trzeba podkreślić, że pijąc kawę nie zaczniemy po prostu szybciej biegać i nie poprawimy dzięki temu życiówek, ale wiadomo również, że kofeina ma działanie pobudzające. Mamy więc pod ręką legalną, naturalną suplementację, o zaletach której dowiadujemy się co raz to nowych rzeczy. Chociaż korzyści jest zdecydowanie więcej, kawa to również wady, ale nie chcę się na nich skupiać (kilka pojawi się poniżej). Sam od ok. 1,5 roku właściwie codziennie pijam Arabicę, choć raczej towarzysko i dla przyjemności a nie z powodów stricte sportowych. Również nie ze względu na minusy chcę napisać o alternatywie. Według mnie doskonałej alternatywie, a jest nią… Yerba mate.

Continue Reading

Ciasto za podium? Wchodzę w to! II Bieg Po Święcelnik.

Udział w tym biegu to była dość spontaniczna decyzja. Świadczy o tym chociażby to, że zapisałem się już po oficjalnym terminie przyjmowania zgłoszeń, bezpośrednio u organizatora. Pierwsza edycja tylko obiła mi się o uszy, wtedy też po raz pierwszy usłyszałem o święcelniku. Tym razem postanowiłem spróbować… i biegu, i tego wypieku.

Continue Reading

Majo(r) w Berlinie

W końcu, po długich tygodniach pojawia się relacja z Berlina! Mimo, że od 45. BMW Berlin Marathon minęło kilkadziesiąt dni to równie dobrze ten tekst mógłbym napisać za kolejnych kilka miesięcy. Większość z moich startów pamiętam nie najgorzej, półmaratony dość dobrze, natomiast maratony – WSZYSTKIE. Jest to bowiem zawsze zwieńczenie kilkumiesięcznych przygotowań, kwintesencja treningów, sposób na życie oraz cel sam w sobie, by samemu podnosić sobie poprzeczkę możliwości. To etapy samodoskonalenia się.

Weekendy maratońskie i same biegi są na tyle wyjątkowe, że nawet po długim czasie jest to dla mnie obraz złożony z mnóstwa szczegółów, które pamiętam jakby dopiero co się wydarzyły. Nie ma więc znaczenia po jakim czasie piszę te wspomnienia. Zwłaszcza, że chodzi o Berlin Marathon, jeden z wielkiej szóstki maratonów, mój pierwszy Major i w końcu pierwszy, w którym pokonałem granicę trzech godzin. Mówią, że pierwszego razu się nie zapomina… Szczegóły… Szczegóły…

Continue Reading